0%

Wołyń – recenzja filmu Wojtka Smarzowskiego Krwawe poszukiwania nadziei

0

Andrzej Wajda powiedział po seansie „Psów”, że Pasikowski wie o polskiej publiczności coś, co dla niego pozostaje tajemnicą. Smarzowski najwyraźniej również posiadł tę wiedzę. Jego kino dotyka mrocznej strony natury człowieka, zagłębia się w otchłań ludzkiej duszy i wyciąga stamtąd to wszystko, co najchętniej pozostawiłby on w ukryciu. A wszystko w poszukiwaniu nadziei.

Paradoksem jest, że droga prowadząca do jaśniejszego promyka biegnie przez świat, któremu bliżej do piekielnych kręgów Dantego niż elizejskich łąk. Docierając do niego, nie jest się już jednak tą samą osobą, a pytanie o sens niewyobrażalnego zła i cierpienia na zawsze pozostaje już bez odpowiedzi.

Sąsiedzi

Jak wytłumaczyć, człowieka, który obdziera ze skóry swojego sąsiada? Jak wyjaśnić, że sięga po widły, aby za ich pomocą zaszlachtować ciężarną kobietę? Kim trzeba się stać, aby owinąć dziecko wiechciem słomy i podpalić? Pisze się to z ogromnym trudem, ale uwierz mi, że oglądanie jest jeszcze trudniejsze. Na szczęście Smarzowski nie ograniczył swojego filmu do epatowania scenami odtwarzającymi te wydarzenia. Sednem jest narastający gniew. Budzące się w ludziach zło. Zaciskająca się pętla, której istnienie wszyscy chcą do ostatniej chwili zanegować.

wolyn-fot-krzysztof-wiktor-film-it_1793-1024x512

Nienawiść. Nienawiść zawsze znajdzie drogę

Podsycane latami antagonizmy wyrosłe z historycznych uwarunkowań, zmieniającego się politycznego kursu, różnic ekonomicznych i zwykłej ludzkiej zawiści. To wszystko są szalenie niebezpieczne narzędzia. Są jak noże składające się wyłącznie z ostrza. Korzystając z nich, nie sposób samemu wyjść bez szwanku. Krew wcześniej czy później musi się polać. A jedna kropla wystarczy, żeby przełamać tamę i wyzwolić spętane dotąd najgorsze instynkty. Nie zwierzęce. Ludzkie. Zwierzęta się nie znęcają.

Film wołyń

Miłość w czasach pogardy

Czy w takim świecie miłość jest w ogóle możliwa? Czy ma sens? Zła najwyraźniej nie można całkowicie pokonać. W sprzyjających okolicznościach zawsze się odrodzi. Zawsze znajdzie żyzną glebę, na której wzrastać będzie niczym chwast. A jednak Wołyń próbuje nas przekonać, że trzeba w nią uwierzyć. Tylko ona może ocalić człowieka. Wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wbrew okolicznościom. Wbrew wszystkiemu. Młodziutka Zofia, której świat runie kilka razy, uparcie chwyta się każdej, nawet najmniejszej nadziei na to, aby ocalić siebie i sobie najbliższych. Okrutnie doświadczana przez życie nie poddaje się. Szuka drogi w ciemności. Wierzy, że to nie może tak się zakończyć. Jej nadzieja jest moją nadzieją.

wolyn-fot-krzysztof-wiktor-film-it_3249-1024x512

Nie powtarzaj błędów przeszłości

Chylę czoła przed Wojtkiem Smarzowskim. Kłaniam się w pas, bowiem swoim filmem daje świadectwo tego, do czego może doprowadzić budowanie wizji świata opartego na wrogości. To świat, który nie ma przyszłości. Jego przeznaczeniem jest destrukcja. Najpierw przeciwników, potem dawnych przyjaciół, a na końcu samego siebie. To już się wydarzyło. I chociaż historia lubi się powtarzać, to czyż nie warto spróbować tym razem do tego nie dopuścić?
Przeczytaj moje recenzje wcześniejszych filmów Wojtka Smarzowskiego

Pod mocnym aniołem
Drogówka

Polecam też tekst o filmie Pokłosie Władysława Pasikowskiego.

Zdjęcia – filmwolyn.org

 

  • Boję się tego filmu. Uwielbiam Smarzowskiego, ale do kina nie pójdę. Naczytałam się wiele o Wołyniu, wystarczy. Podziwiam pana Wojtka, że dał radę, podziwiam aktorów i wszystkich, którzy brali udział w zdjęciach.
    Pozdrawiam

    • Oglądanie „Wołynia” nie jest łatwe. Ale przyznaję, że większe wrażenie robi oczekiwanie na nieuniknione. Wszyscy wiedzą, że TO się wydarzy i faktycznie, w końcu do tego dochodzi. Jednak napięcie i narastająca groza niczym zaciskająca się pętla jest nawet bardziej wciskające w fotel.

  • zgredziuch

    Podczas seansu umarłam kilka razy. Do dziś nie udało mi się wrócić do stanu „sprzed”.

    • A widziałaś „Różę”? Po niej podnieść się jest chyba nawet trudniej.

      • zgredziuch

        Słyszałam, nie widziałam. I niech tak zostanie.