0%

Noworoczne postanowienia są dla mięczaków

0

Stary rok jak zawsze odszedł z wielką pompą, a Nowy pojawił się z głośnym hukiem. Szampańska zabawa ma jednak zazwyczaj jeden dość niemiły skutek i bynajmniej nie mam na myśli syndromu dnia następnego, czyli popularnego kaca. Ten bowiem mija dość szybko. To, co zostaje na znacznie dłużej to wyrzut sumienia w postaci tzw. „postanowień”.

Nie raz dałem się wciągnąć w ten przeklęty krąg dobrych chęci. Niestety jak to często bywa, piękna idea stojąca za hasłem „postanowienia noworoczne” w konfrontacji z rzeczywistością bardzo szybko zaczyna przypominać swoją kiepską karykaturę. Na własny użytek określę ją sformułowaniem „od jutra…”, gdzie w miejscu trzech kropek wstawia się cokolwiek – nie palę, nie jem słodyczy, uprawiam sport itd.

I chociaż każdą inicjatywę mającą na celu samodoskonalenie się, pracę nad sobą i wyzbywanie się swych mniej lub bardziej irytujących przywar uznać powinienem za jak najbardziej szczytną i godną pochwały, to tym razem nie mogę tego zrobić.

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!

Cóż to bowiem za motywacja – zmiana daty w kalendarzu, która ma rzekomo mieć magiczną niemal moc tak wpłynąć na Twoje życie? Na domiar złego wyzwania podejmowane są zazwyczaj w stanie dalekim od trzeźwości. To najgorszy czas z możliwych na ich wprowadzenie w życie. No pomyśl tylko – czy chcesz się zmienić, bo w metryce przybyło Ci lat, czy faktycznie masz już dość jednej ze swoich konkretnych cech?

Jak wspomniałem na samym początku, postanowienia noworoczne są dla mięczaków, którzy już w momencie ich podjęcia podświadomie szukają wymówki i usprawiedliwienia. Z góry bowiem wiedzą, że szanse na wytrwanie w nich są bliskie zeru. Dlatego nie patrz na daty, innych ludzi i całą resztę świata. Popatrz w siebie. Tylko stamtąd, z głębi Twojego serca i siły woli może wypłynąć jakakolwiek zmiana. Nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. Chcesz rzucić fajki? Wyrzuć paczkę do kosza, nawet jeśli przed chwilą ją kupiłeś. Chcesz zrzucić parę kilo? Zrób już dziś wieczorem, choć parę przysiadów lub idź na długi spacer. Chcesz więcej czytać? Zamiast youtube otwórz książkę.

Nie dlatego, że mamy 2017 rok, ale dlatego, że TY tego chcesz.