0%

Magdalena Stachula – Idealna Polska Dziewczyna z pociągu, czy coś więcej?

0

Po czym poznaję dobrą książkę? Między innymi po tym, że zegarek wskazuje północ, a ja przewracam kolejne strony, nie zwracając na to najmniejszej uwagi. Muszę dowiedzieć się, co wydarzy się dalej, bez względu na to, czy następnego dnia rano muszę wstać do pracy, czy nie. Zresztą to i tak bez znaczenia, gdyż sen nie nadchodzi. Zbyt mocno jestem podekscytowany lekturą. Idealna Magdaleny Stachuli bez wątpienia spełnia te kryteria.

Książka wzięła mnie z zaskoczenia. Po pierwsze nie kupiłem jej w trakcie jednej z wielu kompulsywnych sesji przeglądania stron z promocjami na ebooki i tradycyjne książki, lecz otrzymałem ją do recenzji od Wydawnictwa Znak Literanova.

Po drugie, autorka była mi zupełnie nieznana. To akurat nie powinno dziwić w sytuacji, gdy Idealna jest jej literackim debiutem.

Po trzecie, nie jestem zwolennikiem i wielkim fanem (łagodnie rzecz ujmując) rekomendacji książek opierających się na schemacie – „polska odpowiedź na Dziewczynę z pociągu” lub „połączenie Kinga, Dostojewskiego, Martina i Rowling”. Rozumiem ideę za tym stojącą, a mianowicie zasadę inżyniera Mamonia. W skrócie polega ona na tym, że podoba nam się tylko to, co już znamy. Człowiek skłonny jest do wybierania tego, co jest mu znajome. Podświadomie szuka odnośników, powiązań i aluzji do własnych doświadczeń, wiedzy i upodobań. Dlatego każda nowość, mimo że wprowadzać ma zupełnie nową jakość i świeże doznania, musi operować na znanych pojęciach, znanych emocjach. Tylko w ten sposób może zostać zauważona i doceniona przez potencjalnego odbiorcę.

Polska Dziewczyna z pociągu

Uff, długa to dygresja, ale niezbędna w tym przypadku. Wbrew bowiem moim zasadom zabrałem się do „polskiej Dziewczyny z pociągu” i cieszę się, że do tego doszło. W przeciwnym razie umknęłaby mi całkiem frapująca powieść, która wcale nie musi się podpierać sławą słynnej poprzedniczki. Świetnie radzi sobie sama. Dlatego już w tym miejscu mogę pogratulować autorce, która jeśli zaczyna w tak mocny sposób, to strach się bać, co będzie dalej. Ważne, że mamy nową twarz na rodzimej scenie literatury popularnej (w dobrym tego słowa znaczeniu).

Ok, dużo słów już padło, a ani jedno nie dotyczyło fabuły samej książki. To celowy zabieg z mojej strony, gdyż cała jej moc i siła przyciągania kryje się w chęci poznania dalszych losów kilkorga bohaterów. Zdradzanie kluczowych informacji zabiłoby całą przyjemność z lektury. Co nieco mogę jednak zdradzić, bez szkody dla czytelnika.

Akcja Idealnej osnuta jest wokół małżeństwa trzydziestolatków. Pozornie jest to para jak z żurnala. Piękni, młodzi, w miarę ustawieni, zakochani w sobie. Jak jednak można się domyślić, w rzeczywistości wcale tak różowo nie jest. W ich przypadku problemem jest niemożność zajścia w ciążę. Jeśli w tej chwili zastanawiasz się, czy ludzie nie mają poważniejszych zmartwień, to wiedz, że dla wielu osób jest to prawdziwy dramat, który niejednokrotnie jest w stanie doprowadzić do rozpadu nawet najbardziej szczęśliwych i dobranych par. I bynajmniej nie chodzi tu o niemożność skorzystania z programu 500+, ale poczucie, że życie jest niekompletne i żaden sukces na innym polu nie jest w stanie tego zniwelować.

Forma jest wszystkim

Oczywiście mimo niewątpliwego tragizmu tych dwojga młodych ludzi, potencjał dramatyczny ich zmagań byłby niewystarczający, żeby przytrzymać moją uwagę na dłużej. Na szczęście to tylko jeden z wielu elementów zaskakującej i trzymającej w napięciu fabuły. Pozostałych nie mogę już niestety zdradzić, ale powiem tylko, że będzie gorąco i będzie się działo.

Strzałem w dziesiątkę była dla mnie forma powieści. Składają się na nią krótkie, góra kilku-, a zazwyczaj 1-2 stronicowe rozdziały. Każdy z nich pisany jest z perspektywy innej postaci, co pozwala spojrzeć na daną sytuację z zupełnie innej perspektywy. Niejednokrotnie jest to zmiana o 180 stopni, przez co kibicujemy na przemian to jednej, to drugiej stronie, by pod koniec jeszcze szybciej przewracać strony, aby dowiedzieć się, jak to się ostatecznie zakończy. Tym prostym, acz genialnym zabiegiem czytałem do późnej nocy, a gdy już zmęczenie mnie pokonało i położyłem się w końcu spać, moją ostatnią myślą było to, że jak tylko się obudzę, będę mógł czytać dalej. Rzadko mi się to ostatnio zdarzało. Tym większy szacunek dla Stachuli.

Magdalena Stachula Idealna recenzja

Czy książkę mogę polecić? Zdecydowanie tak. Ostrzegam jednak, że jeśli ktoś akurat nieskutecznie stara się o potomka, to lektura może okazać się dość nieprzyjemna. Nie z powodu drastycznych scen (bo takich w Idealnej nie ma), ale poprzez sposób, w jaki to niepowodzenie oddziałuje na psychikę i związek dwojga ludzi. Ale, czy dobra literatura nie powinna chociaż trochę boleć? Zakończenie też nieco pozostawiło mi do życzenia, niebezpiecznie zbliżając się do granicy naiwności i nieprawdopodobieństwa, ale nie rozczarowuje.

Maku ocenia: 4/5

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Literanova.

znak_literanova_300

Wydawnictwo nie miało wpływu na kształt ani tym bardziej na opinie w nim zawarte, które są tylko i wyłącznie mojego autorstwa.

  • Szczerze mówiąc to trochę mnie odstrasza, że z tego co piszesz, pomysł jest dalece inspirowany (przynajmniej formą) Dziewczyną z pociągu.
    Waham się, może przeczytam, może nie…

    • Przeczytać warto. Chociażby dlatego, że książka napisana jest naprawdę zgrabnie i z pomysłem. Nawet jeśli zakończenie dalekie jest od „idealnego”, to nie żałuję poświęconego tej powieści czasu.