0%

Anna Todd – Imagines Opowiadania z gwiazdami popkultury

0

Życie jest piękne, bezproblemowe, usłane różami, tęczą i jednorożcami, zwłaszcza jeśli jest się gwiazdą szołbiznesu, bardziej rozpoznawalną niż logo Coca Coli i wzbudzającą większe emocje niż pozytywny wynik testu ciążowego w klasie maturalnej. Przynajmniej tak to wygląda z perspektywy fanów czerpiących informacje o życiu swoich idoli z pudelków, jamników i innych faktów. Do rzeczywistości ma się to tak jak radość z awansu polskiego zespołu do Ligi Mistrzów z nastrojem po pierwszym meczu przegranym 0-6.

Imagines to próba spojrzenia na życie osób znanych (często tylko z tego, że są znane) z perspektywy zwyczajnej osoby. Próba wyobrażenia sobie, jacy są na co dzień. Jak zachowują się w codziennych sytuacjach, spotykając się ze zwykłymi ludźmi, swoimi fanami. Z dala od błysku fleszy, natrętnych paparazzi i agresywnych komentarzy w internecie, gdzie nienawiść splątana jest z bezgraniczną miłością tak intensywnie, że trudno już powiedzieć, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.

Gwiazdy takie jak Ty

Pomysł na książkę jest niezły. Kto nie chciałby choć przez chwilę spotkać się ze swoim idolem? Poznać go, porozmawiać, a może nawet coś więcej? To właśnie staje się udziałem bohaterów, a właściwie bohaterek każdego z opowiadań. Wpadają na gwiazdy w sklepie, na stacji benzynowej w restauracji, na planie filmowym, na studniówce, na klatce schodowej, w samolocie i wymieniać by tak można długo (opowiadań jest kilkadziesiąt). Zastanawiam się, jak sam zareagowałbym w takiej sytuacji.

W miarę lektury było jednak dla mnie coraz bardziej oczywiste, że nie jestem targetem tej książki. Dość powiedzieć, że połowę nazwisk musiałem googlować, żeby wiedzieć, czym się zajmują (a wydawało mi się, że jestem na bieżąco) bohaterowie danej historii. Nie to jednak okazało się największym problemem. Autorami opowiadań są użytkownicy serwisu WattPad. Platformy, na której każdy, kto czuje w sobie literackie zapędy, może się spełnić i błyskawicznie stać poczytnym autorem. Dominują tam młode osoby, którym nie brakuje zapału i zaangażowania, ale niestety umiejętności i warsztatu najczęściej już tak.

OMG, LOL, YOLO, ROTFL

Kolejnym problemem jest to, że spora część historii (i nie będzie to jakiś wielki spoiler), opiera się na schemacie – zakochana po uszy w gwieździe młoda dziewczyna spotyka ją w zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach. Początkowo robi z siebie idiotkę, a potem miło spędzi czas, przekonując się, że jej idol jest jeszcze fajniejszy/przystojniejszy/zabawny/i w ogóle łał (niczego nie trzeba skreślać) niż dotąd jej się wydawało. Poziom egzaltacji czasem mnie po prostu przytłaczał, ale zdaję sobie sprawę, że jako fan prozy Stasiuka (którego nowa książka Osiołkiem już za pasem), trudno było oczekiwać innej reakcji. Imagines po prostu nie są dla mnie. Ten młodzieńczy statek najwyraźniej już odpłynął w moim przypadku.

Jestem jednocześnie przekonany, że znajdzie się spora grupa czytelników (czytelniczek), którym przypadną do gustu. Wystarczy zrobić prosty test na znajomość przewijających się w książce gwiazd. Jeśli znasz zdecydowaną większość z nich, a w dodatku żywisz w stosunku do nich cieplejsze lub chłodniejsze uczucia – możesz zaryzykować lekturę. W przeciwnym razie lepiej będzie, jeśli ten czas spożytkujesz w inny sposób.

imagines anna todd

Maku ocenia: 3/5

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Literanova.

znak_literanova_300

Wydawnictwo nie miało wpływu na kształt ani tym bardziej na opinie w nim zawarte, które są tylko i wyłącznie mojego autorstwa.