0%

Grażyna Plebanek – Pani Furia Czasami bywa tak, że człowiek musi. Inaczej się udusi

0

Życie składa się z tych pięknych momentów, kiedy tęcza, różowe jednorożce i kwitnące kwiaty przesłaniają całą resztę. Resztę, którą stanowią narastająca irytacja, gniew i wściekłość połączona z żądzą destrukcji. Od szarości odchodzi się coraz częściej.

Świat nigdy nie należał do najbardziej przyjaznych miejsc. Wbrew temu, co pamięć mi podpowiada, to wcześniej wcale nie było lepiej. Tęsknota do przeszłości to tak naprawdę wspomnienie lat młodości. Czasu, kiedy nieistotne z dzisiejszego punktu widzenia sprawy urastały do rangi niemożliwych do przezwyciężenia przeszkód, a przyszłość była otwartą księgą, której puste karty mogłem w dowolny sposób zapisać. Czy teraźniejszość ma coś z tymi wizjami wspólnego? Niewiele. Czy czuję się z tego powodu rozczarowany? Nie, bo przeżyłem i doświadczyłem tak wiele innych rzeczy, o których wtedy nawet nie miałem pojęcia, że końcowy bilans i tak wychodzi na plus.

Obyś żył w ciekawych czasach – to chińskie przysłowie spełnia się właśnie z wielką mocą

Mimo tego mam wrażenie, że znaleźliśmy się w takim punkcie historii, który zapisze się w istotny sposób w kronikach. Zawsze tak jest w przypadku momentów przełomowych, a pełzający (a raczej już mający miejsce) konflikt religijno-kulturowo-migracyjny, kolejny raz zmieni oblicze tej ziemi. Kilkadziesiąt lat względnego dobrobytu i spokoju, pozornie nieograniczonego wzrostu gospodarczego i przekonania, że era dramatycznych wojen pochłaniających miliony ofiar, niszczących dorobek pokoleń i odbierających nadzieję i chęć do życia, odeszła już w niepamięć, okazała się szaloną naiwnością.

W takim właśnie świecie przyszło żyć Alii, tytułowej bohaterce najnowszej powieści Grażyny Plebanek Pani Furia. Powiedzieć o niej, że się wyróżnia, to nic nie powiedzieć. Pochodzi z Kinszasy, mieszka w Belgii, jest czarnoskóra, ma wściekle kręcone włosy i równie niepokorną osobowość. Przez całe życie musi się dostosowywać. Czuje wewnętrzny sprzeciw wobec takiej postawy, ale przemożna potrzeba bycia akceptowaną, zintegrowaną i przynależną do otoczenia, jest mocniejsza od wstrętnego poczucia wyobcowania.

Jestem Pani Furia, co się wkurwia!

Nieustannie targa nią konflikt między kulturą, z której się wywodzi, wraz z jej wartościami, tradycjami, z góry ustalonym modelem życia i miejscem w rodzimej społeczności, a zachodnimi wzorcami wywracającymi ten świat do góry nogami. Nie jest jej łatwo, ale paradoksalnie czyni ją to znacznie mocniejszą. Z biegiem czasu uczy się nad tą siłą panować, co pozwala jej uzyskać pewien stopień aprobaty i uznania. W głębi duszy czuje jednak, że nigdy do końca nie przestanie być „tą inną”, „tą obcą”. Dlatego będzie szukać jeszcze bardziej „innych i obcych”, a przede wszystkim słabszych. Będzie się karmić ich słabością, tak jak żerowano na jej podobnych. W świecie Pani Furii nie ma miejsca na litość. Tylko będąc silnym, zdoła się przetrwać. Przynajmniej przez jakiś czas. W ostatecznym rozrachunku nikogo nie będzie można uznać za zwycięzcę.

Grażyna Plebanek

Powieść Grażyny Plebanek jest także oskarżeniem o dwulicowość zachodniego świata. Promując ideę multikulturowości jest jednocześnie bezlitosny dla osób, które mimo najszczerszych chęci i podejmowanych wysiłków nie są w stanie się zintegrować. Napotykają na wysoki mur niechęci lokalnych społeczności, niewidzialne bariery uniemożliwiające zdobycie godziwej pracy, drobne codzienne szykany i nieprzyjemności. Mimo iż chcą stać się częścią tego świata, to na każdym kroku daje się im odczuć, że w gruncie rzeczy nie jest to ich miejsce. Wielkodusznie i łaskawie się ich toleruje, ale jeśli wszyscy wróciliby do siebie. Gdziekolwiek to jest.

Ja też tam byłem. Widziałem. Przeżyłem. I wróciłem.

 

Maku ocenia: 3.5/5

Książkę do recenzji otrzymałem dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Literanova.

znak_literanova_300

Wydawnictwo nie miało wpływu na kształt ani tym bardziej na opinie w nim zawarte, które są tylko i wyłącznie mojego autorstwa.

Zdjęcie główne – Maku
Zdjęcie autorki – Marta Wojtal