0%

Abonent czasowo niedostępny Chwila dla siebie to często najcenniejsze co posiadasz

0

Czasem naprawdę niewiele potrzeba. Wystarczy trochę wolnego czasu, bez żadnych galopujących terminów, których gorący oddech czujemy na karku. Chwila dla siebie spędzona w błogim nastroju. Minuta, godzina, przy odrobinie szczęścia może nawet cały dzień (chociaż o to akurat jest obecnie coraz trudniej).

Uwielbiam ten czas. Lubię wówczas spacerować. Chociaż nie, to nie do końca dobre słowo. Lubię po prostu iść. Bez wyznaczania sobie celu i czasu trwania. Wyruszyć przed siebie i po prostu iść. Najlepiej do tego sprawdza się plaża. Kocham ten piaszczysty bezkres z jednej strony, a z drugiej niekończący się horyzont mniej lub bardziej błękitnej wody.

W takich momentach czuję przez skórę, że na tym świecie jest coś więcej

Coś, czego obecność tylko wyczuwam. A i to nie przez cały czas. To wyjątkowo ulotne uczucie. Delikatne bardziej niż piórko na wietrze. Niczym marzenie, którego nie można wypowiedzieć na głos, gdyż w tym właśnie ułamku sekundy przestanie istnieć i nigdy już się nie spełni.

Wsłuchując się w jednostajny szum fal, czując ciepły powiew wiatru, wdychając przepełnione jodem, wilgotne powietrze nabieram przekonania graniczącego z pewnością, że jeśli tylko wystarczająco mocno się skoncentruję na tym uczuciu, odkryję głębszą prawdę o świecie i rzeczywistości. O świecie, który mnie otacza i możliwościach, jakie stoją przede mną otworem.

Czasem jestem tylko o krok od doznania iluminacji

Czuję w trzewiach, że jestem tuż tuż. Jednocześnie mam wrażenie, że jest to wiedza, którą już kiedyś posiadałem. Z jakiegoś jednak powodu jest już dla mnie niedostępna. Niczym strona w internecie, której nawet Google nie jest w stanie odnaleźć. Mimo wpisywania kolejnych haseł jedyne wyniki, jakie się pojawiają, to nic nieznaczące spamerskie witryny.

Podobnie czuję się, gdy mam coś na końcu języka, ale słowo skryło się w niezbadanych zakamarkach umysłu. Pod wpływem określonej sytuacji, ciągu nietypowych skojarzeń, nagle pojawia się niczym grom z Zeusowego nieba, przynosząc olśnienie i jednocześnie pacnięcie się w głowę z niedowierzaniem jak oczywiste to wszystko było.

Spacerując po plaży, rytmicznie stawiając kolejne kroki, z każdym metrem jestem bliżej. Szukam celu i drogi do niego. Już niedaleko. Już prawie.

Zdjęcie wykonał Lenart Lipovšek

  • Ten tekst sprawił mi przyjemność :) W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że straciłam zdolność skupienia się nad tymi właśnie zwykłymi rzeczami – jak spacer. Później przeczytałam, że to nazywa się uzależnieniem od rozproszenia, że w dzisiejszych czasach nie jesteśmy w stanie wytrzymać bez natłoku bodźców. Wciąż z tym walczę, nie jest to najłatwiejsze zadanie.

    • Jest dokładnie tak jak mówisz. Nadmiar bodźców, od którego tak łatwo się uzależnić sprawia, że szalenie trudno funkcjonować w najzwyklejszej ciszy.

      Ps. Twój komentarz sprawił mi przyjemność. Dobrze usłyszeć, że ktoś odczytał to, co chciałem przekazać.